Aktualności

21.11.2017

Prawdziwa historia naszego byłego wychowanka - "Wyrwałem się z piekła"

Spotkaliście się z opinią, że narkoman to ktoś skończony i nic z niego nie będzie? “ człowiek bez przyszłości” - “żywy trup” ?
albo czy zdarzyło się Wam chociaż pomyśleć, że z jakiegoś dziecka nie wyrośnie “nic dobrego”? a może sami w dzieciństwie usłyszeliście coś podobnego?

Zachęcamy do przeczytania książki “Wyrwałem się z piekła”.

To historia, która jest świadectwem, że można wydobyć się z najgorszego dna na jakie może być skazany człowiek uzależniony.
Zawsze mamy wybór..”bo jest Ktoś, kto mi zawsze pomoże”.

Dobromir Makowski - dziś pedagog, nauczyciel wf, raper, inicjator spotkań z zakresu profilaktyki uzależnień RapPedagogia, mąż i ojciec trójki dzieci.

To książka dla tych co nie wierzą, że mogą coś w swoim życiu jeszcze zmienić i również dla nauczycieli, pedagogów, którzy mają kontakt z dziećmi i młodzieżą w różnym wieku. Słowa wypowiedziane czy to do ucznia, podopiecznego, czy własnego dziecka, mogą zmienić jego życie. Od nas zależy, czy będą motywujące i dające nadzieję czy pogrążające i skazujące.

Nasz były wychowanek poświęcił w swej książce również rozdział o pobycie w “Domu Nadziei”.
Za zgodą autora publikujemy kilka fragmentów z tego rozdziału:

 

“Mała stołówka na parterze budynku stwarzała bardzo domowy klimat...W ośrodku przydzielano nam rozmaite funkcje, które pomagały zrozumieć i poczuć odpowiedzialność za życie swoje i innych...Terapia w ośrodku trwała dwanaście miesięcy...Dziś to rozumiem, więcej: sam zachęcam do takiej terapii ludzi w sytuacji podobnej do mojej kiedyś….Lubiłem modlitwy wieczorne...Pokazywały, że Kościół może mieć zupełnie inne oblicze...Miały swój wyjątkowy klimat..Tym razem jednak ksiądz, który nas odwiedził, zaskoczył mnie swoim zachowaniem...usiadł między nami na podłodze...powiedział, że chciałby na początek naszego spotkania zaśpiewać piosenkę…w kaplicy słychać było “Już teraz we mnie kwitną Twe ogrody, Już teraz we mnie Twe Królestwo jest.”...Serce biło mi coraz mocniej, coś się ze mną działo...Czułem, że w kaplicy jest ktoś, kogo nie było widać...Dom Nadziei dał mi bardzo wiele, przede wszystkim doświadczenie normalności...nauczyłem się wielu rzeczy takich jak praca, dbanie o innych, wyrażanie swoich emocji…”