O ośrodku


Katolicki Ośrodek „Dom Nadziei” im. Ks. Jana Berthiera, jest stacjonarnym i całodobowym oddziałem terapii i rehabilitacji dla młodzieży (14 - 21 lat) uzależnionej od substancji psychoaktywnych, w tym z podwójną diagnozą (zaburzenia typu schizofrenii, zaburzenia afektywne, zaburzenia nerwicowe oraz inne). Świadczenia medyczne realizowane są na podstawie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Ośrodek jest zarejestrowany jako placówka lecznicza w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach - nr 000000012806 (rpwdl.csioz.gov.pl/RPM/Details?id=11775).

Od czego zacząć?
Przyjęcie do naszej placówki zawsze poprzedza rozmowa wstępna - konsultacja, przeprowadzana w ośrodku lub poradni (istnieje możliwość konsultacji telefonicznej).

Termin konsultacji należy ustalić dzwoniąc pod numer :
(32)286 06 23 wew. 21 lub (32) 387 15 87 wew. 21 w dni powszednie w godzinach 8.00 – 15.30.


Jakie dokumenty są wymagane przy przyjęciu?

  • skierowanie z poradni od lekarza pierwszego kontaktu (z numerem PESEL)
  • zaświadczenie o dobrym stanie zdrowia od lekarza pierwszego kontaktu wydane w miejscu zamieszkania
  • wypisy ze szpitali (szczególnie zajmujących się leczeniem osób uzależnionych - oddziały psychiatryczne i detoksykacyjne, ośrodki rehabilitacyjne, itp.)
  • dokumentacja psychologiczno-sądowa (opinie psychologiczne, postanowienia sądowe, itp.)
  • dokument tożsamości - dowód osobisty, legitymacja szkolna, paszport
  • dokumentacja szkolna – świadectwo ukończenia ostatniej klasy
  • karta magnetyczna NFZ (dla pacjentów ze Śląska)
     
Ile trwa terapia?
Czas terapii w systemie stacjonarnym trwa od 9 do 12 miesięcy.

Jak pracujemy?

Leczenie jest prowadzone metodą społeczności terapeutycznej (dowiedz się więcej) przez wykwalifikowanych pracowników: specjalistów i instruktorów terapii uzależnień, psychologa oraz psychoterapeutę. Obok zajęć, takich jak terapia grupowa, indywidualna oraz rodzinna, nasz ośrodek oferuje pacjentom uczestnictwo w terapii zajęciowej. Proces leczenia jest poddawany regularnej superwizji.

Jak wygląda życie w ośrodku?
Ośrodek jest koedukacyjny i posiada 24 miejsca. Pacjenci są pod opieką lekarzy psychiatrów, w tym ze specjalizacją z psychiatrii dzieci i młodzieży oraz internisty. Obowiązek szkolny realizowany jest w formie nauczania indywidualnego.

Szukasz stażu lub praktyki?
Nasz ośrodek jest placówką stażową dla specjalizacji lekarskiej z zakresu psychiatrii dzieci i młodzieży. Współpracujemy z uczelniami wyższymi organizując praktyki i staże dla studentów kierunków pedagogicznych i psychologicznych.

Ewa Tkocz - Kierownik Ośrodka - Specjalista Terapii Uzależnień - Pedagog - odpowiada na pytania:


- Leczenie w ośrodku trwa od 9 do 12 miesięcy dla niektórych to długo inni zastanawiają się czy to wystarczy ?

Każdy człowiek jest inny i każdy potrzebuje indywidualnie pomocy w zależności od tego z jakim problemem do nas się zgłasza i jak głęboko ten problem sięga. Czasami wystarcza nawet mniej niż 9 miesięcy. Mamy takie przypadki, kiedy ktoś przerywa terapię po 6 miesiącach i później jakoś sobie w życiu radzi. Natomiast są też i takie sytuacje, kiedy ktoś kończy terapię i wymaga przekierowania na dalszą pogłębioną psychoterapię. Nie da się tak odpowiedzieć z góry, trzeba najpierw poznać osobę i w konkretnych przypadkach określać te potrzeby.


- Na czym polega leczenie w ośrodku?

Ośrodek jest dobrowolną formą pomocy. To nie jest placówka, która zajmuje się przymusową terapią. Tutaj mamy program dla osób, które chcą w swoim życiu coś zmienić. To są młodzi ludzie i wiadomo, że różnie z tą motywacją jest na początku. Dlatego pierwszy etap pracy jest właśnie nad motywacją, żeby dziecko chciało coś zmienić w swoim życiu.

Jest to ośrodek dobrowolny co go wyróżnia od ośrodków przymusowych, których obawia się młodzież czy rodzice. Tu nie zdarzają się akty przemocy pomiędzy rówieśnikami, albo jest to niezwykle rzadko. Tu nie ma jakiejś „fali” o której mówili nam wychowankowie takich przymusowych ośrodków zamkniętych. Właśnie dlatego, że leczenie jest tutaj dobrowolne i wychowankowie traktują pobyt tutaj raczej jako swój wybór. Nie ma aktów przemocy, bo nikt tu nie musi się leczyć, ale może skorzystać z pomocy i dostosować się do zasad. Nie jesteśmy z założenia ich wrogami tylko taką formą pomocy, a może i w niektórych przypadkach formą „ mniejszego zła”. Po prostu opinie o ośrodkach wychowawczych czy poprawczych zamkniętych wśród młodzieży są bardzo złe, chociaż to nie znaczy że we wszystkich przypadkach to jest prawda. Tak sobie przekazują, że tam jest dużo przemocy, że trzeba się wkupić w łaski grupy u nas te elementy nie występują.

- Jeśli się okaże, że ktoś z wychowanków jednak jest agresywny wobec innych to co wtedy?

Są określone główne zasady, te podstawowe za złamanie takich zasad ponosi się konsekwencje włącznie z wypisem karnym. Jest taka możliwość, że grupa terapeutyczna nie będzie się zgadzała na dalszy pobyt takiej osoby w ośrodku. Osoba będąca w terapii musi się czuć bezpiecznie i jeżeli jest w grupie osoba zagrażająca poczuciu bezpieczeństwa tej osobie, to zazwyczaj taka osoba musi być z ośrodka usunięta.

- Leczenie w ośrodku jest podzielone na etapy –  I, II, III, IV – czego może się spodziewać pacjent na poszczególnych etapach?

Etapy są bardzo potrzebne z różnych względów. Przede wszystkim osoba, która przychodzi do ośrodka musi się zgodzić na ograniczenie pewnych swoich praw ogólnoludzkich. Jest to wymagane po to, żeby stworzyć taki „namiot bezpieczeństwa” – odizolować przede wszystkim od środowiska związanego z narkotykami. Taka osoba na I etapie nie może samodzielnie opuszczać ośrodka, nie może używać telefonu komórkowego, nie jeździ do domu na przepustki. Pierwsza przepustka jest dopiero po 4 miesiącu pobytu w ośrodku. Nie korzysta też z Internetu, różnych komunikatorów społecznych, nie może się w ogóle kontaktować nawet telefonicznie z osobami z którymi brała narkotyki. Jest zgoda na kontakt telefoniczny jedynie z najbliższą rodziną. To wszystko ma pomóc tej osobie, żeby trochę nabrać dystansu co do tego co do tej pory się w jej życiu działo, odciąć się od tego, żeby z boku spojrzeć na to, jak to życie do tej pory wyglądało i co chciałaby zmienić w tym życiu. Później stopniowo, rzeczywiście na każdym etapie te przywileje się zwiększają i to oczywiście związane jest z gotowością tej osoby na podejmowanie odpowiedzialności w różnych sferach. Na drugim etapie jeździ się już na przepustki do domu. Na trzecim etapie wraca się już do telefonu, do komunikatorów społecznościowych – zazwyczaj są to osoby około 6-7 miesiąca w terapii, które już do pewnych wniosków doszły, pewne decyzje podjęły i wdrożyły zmiany w swoim życiu. Czyli świadomie zrezygnowały z kontaktu z osobami z problemu, wybrały drogę prowadzącą do zmiany dotychczasowego życia, nie chcą wracać do brania narkotyków. Te kontakty które nawiązują poza ośrodkiem to są takie kontakty sprzyjające trzeźwieniu.

- Wycieczki, wyjazdy wakacyjne, wypady na basen czy ściankę wspinaczkową,czasem kino, zoo, lub wesołe miasteczko, pielgrzymki piesze i autokarowe, terapia zajęciowa, różne warsztaty i sport różnych dyscyplin - po co to wszystko?

Życie takiej osoby, która przychodzi do nas opiera się i przede wszystkim kręci wokół narkotyków. Te dzieciaki jak już są dłużej związane z narkotykami rezygnują ze swoich pasji, zainteresowań, wszystko przestaje być ważne, szkoła, rodzina, najbliżsi.

Później, żeby wypełnić tą pustkę pozostałą po tym, co do tej pory się działo w ich życiu zaczynają szukać jakichś swoich zainteresowań już na etapie III i IV, lub wracają do pasji, które mieli kiedyś przed tym, jak zaczęli brać narkotyki. Czasami są to zupełnie nowe rzeczy, próbują różnych a wycieczki, wyjazdy, wspinaczka, to wszystko służy temu, aby każdy mógł odnaleźć coś dla siebie – ma okazję tu spróbować.

Temu służy również rozwój tej sfery duchowej – pielgrzymki, rekolekcje w ośrodku. Wiele osób odnajduje się w takim życiu duchowym i jest to dużym wsparciem w utrzymywaniu tych decyzji podjętych w terapii.

- Młodzież przebywająca w ośrodku ma również swoje obowiązki - na czym to polega?

Bardzo ważnym elementem terapii są tak zwane funkcje w ośrodku. Polega to na tym, że pacjent otrzymuje zakres zadań i obowiązków na danej funkcji np. gospodarz domu, albo kierownik pracy, funkcja pracza. Przez miesiąc czasu podejmuje odpowiedzialność bycia tą osobą funkcyjną. To jest bardzo ważny element, bo jest to nauka dla nich, ćwiczenie wielu różnych sfer. Od odpowiedzialności przez systematyczność, po takie uczenie konsekwentnego działania, planowanego działania. Wszystko to z czym dana osoba, która boryka się z uzależnieniem ma problem. Generalnie branie narkotyków tak się odbija na zdrowiu psychicznym i fizycznym, że człowiek całkowicie się zwalnia z wszelkich obowiązków i odpowiedzialności, bo ten narkotyk wycisza mu całkowicie odczuwanie np. wyrzutów sumienia, jakiegoś poczucia winy. To między innymi dlatego się bierze narkotyki, żeby nie czuć tego całego dyskomfortu związanego z odpuszczaniem sobie w wielu dziedzinach życiowych. Powrót do tego poprzez pełnienie różnych ról i funkcji w społeczności to jest bardzo ważna nauka przywracania tych umiejętności, które z powodu zażywania narkotyków ta osoba utraciła. Jest to bardzo trudne w terapii np. zmierzenie się z funkcją pracza.

- Jak wygląda współpraca z rodzicami, opiekunami, kiedy dziecko jest w ośrodku?

To bardzo ważny element terapii współpraca z rodzinami. Warunek konieczny, bez którego bardzo trudno jest, bo zdarza się, że są dzieciaki, które nie mają rodziców naturalnych, albo rodzice są niedostępni z różnych powodów. Trudniej jest w tej terapii, bo rodzice są i powinni być naturalnym wsparciem dla osoby która jest w terapii. Nasze zadanie, żeby to naturalne wsparcie wykorzystać i rodziców zaangażować w proces terapii, wtedy to bardzo ułatwia podejmowanie zmiany przez osoby które się leczą. Rodzice są od początku i próbujemy ich zaangażować w ten proces terapii, odwiedzają młodzież dwa razy w miesiącu. W czwartą niedzielę jest prowadzone takie zebranie, które ma formę informacyjną tego, co się dzieje na bieżąco w ośrodku, ale też taką formę grupy wsparcia. Czyli rodzice mogą między sobą się wspierać opowiadać jak wygląda ich uczestniczenie w terapii swojego dziecka.

Na późniejszych etapach, kiedy dziecko już podejmuje świadomie decyzję, że chce się leczyć i wdraża się w ten proces – jest możliwość podjęcia terapii rodzinnej u nas na terenie ośrodka.

Terapia rodzinna prowadzona jest przez Beatę Ornatowską, która jest psychoterapeutką terapii rodzin. To jest bardzo istotne, ponieważ uzależnienie jest nie tylko chorobą tej uzależnionej osoby, to jest takie zaburzenie które oddziałuje na cały system rodzinny w mniejszym lub większym stopniu, ale na pewno nie pozostaje obojętne wśród osób bliskich. Oferujemy taką pomoc wszystkim związanym z tą osobą, która się leczy. Tak wychodzimy z założenia i tak w teorii jak i faktycznie też jest, że te osoby często potrzebują pomocy.

- Czyli rodzice, którzy podejmą też swoją terapię, mogą mieć wpływ na leczenie swojego dziecka?

Tak i to bardzo duży. To jest też ważne kiedy dziecko kończy terapię, zaczyna wracać stopniowo do domu, przyjeżdża w odwiedziny, żeby też umieć się odnaleźć w tej sytuacji. Dziecko wraca i jest to trzeźwe dziecko, które pracuje nad tym, żeby coś zmienić w swoim życiu. Rodzicom też trudno się odnaleźć w tej roli, bo byli przyzwyczajeni do zupełnie innej rzeczywistości. Szczególnie w tym ostatnim czasie, kiedy już naprawdę były bardzo duże problemy w domu z dzieckiem.

- Leczenie jest dobrowolne, ale pacjent rezygnuje – jaki wpływ może mieć na to postawa rodziców, opiekunów?

To szeroki temat. Mogą mieć bardzo duży wpływ. Pierwszymi osobami, które decydują o tym że ktoś się zgłasza na terapię jest środowisko naturalne dziecka, które bierze narkotyki czyli przede wszystkim rodzina, ale też szkoła, nauczyciele, rówieśnicy i wiadomo, że te środowiska mogą w różny sposób oddziaływać na tą osobę. Mogą podtrzymywać ten nałóg, albo mogą takie działania podejmować, które pomogą przerwać problemy. Postawa rodziców, szkoły jest bardzo istotna. Dobrze jak jest konsekwentna, wymagająca ale i prosta i jasna w przekazie, kiedy jest ta granica postawiona i przez rodzinę i przez szkołę i postawione wymaganie, żeby dziecko coś zmieniło. Natomiast czasami się zdarza tak, że nie ma tej jasnej postawy jasnej granicy postawionej, że w związku z tym, że dziecko bierze różne procesy się dzieją wewnątrz rodziny i nie zawsze jest taka postawa wspierająca w zmianie. Czasami rodzice bardziej lub mniej świadomie wybierają trwanie w tym zaburzeniu ponieważ pełni to jakąś rolę i funkcję w rodzinie. Natomiast żeby do tego dojść to naprawdę trzeba już wglądu i do tego zazwyczaj dochodzi się na terapii rodzinnej. Takie wnioski które rodzice mogą wyciągnąć, że pewne ich działania służyły temu by podtrzymać branie narkotyków a nie przerwać paradoksalnie. Chociaż wiadomo, że rodzice bardzo chcą jak najlepiej dla swojego dziecka, ale wychodzi później w efekcie w praktyce czasami różnie. Więc ta postawa musi być przede wszystkim zdecydowana jasna, być jasne postawienie granic, wymagań – jasne wyrażenie niezgody na prowadzenie takiego trybu życia przez dziecko i też jasne konsekwencje wynikające z tego. Młody człowiek czasem obiecuje, że już nie będzie, że to ostatni raz, przekonuje że te narkotyki to taka super sprawa, są nawet dzieciaki, które rodzicom proponują żeby też spróbowali np. mamo będziesz spokojniejsza wtedy i wyluzowana. To są wiadomo takie absurdy, ale rodzice to zgłaszają, że tak to się dzieje, że dzieci do tego stopnia potrafią się posunąć w tej obronie swojego nałogu.

Zaleca się taki kontrakt rodzicom, jeżeli dziecko obiecuje, że już nie będzie brało narkotyków. Spisuje się taki kontrakt z dzieckiem to też można zrobić w poradniach, żeby się z dzieckiem dogadać. Można się zgłosić do naszej poradni i w obecności terapeuty spisać taki kontrakt. Polega to na tym, żeby spisać to na co się umawiamy z dzieckiem, że jeżeli on nie będzie dotrzymywał tego na co się umawia, to konsekwencją tego będzie pobyt w ośrodku i podjęcie terapii.

Każdy pomysł i każda droga która ma pomóc dziecku zaprzestać brania narkotyków jest dobra moim zdaniem. Jasno powiedziane oczekiwania i postawienie granicy.

- Rodzice często się zastanawiają co to właściwie znaczy wspierać swoje dziecko – sama obecność nie wystarczy - przecież sami się borykają z różnymi swoimi lękami?

Tak mamy głęboko w naszej kulturze zakodowane, a nie zawsze wspieranie i dobre słowo niekoniecznie może być pomocą dla dziecka. Czasami jasno postawienie granicy, jasnego wymagania i nawet czasami podniesienie głosu czy postawienie jakiegoś zakazu, jakichś konsekwencji, jakiejś kary dla dziecka jest bardzo pożądane. Osoba uzależniona nie wymaga wsparcia na początku kiedy jest w problemie. To nie jest taki człowiek którego trzeba ubierać, myć i karmić bo jest biedny bo jest uzależniony tylko trzeba paradoksalnie postawić taką granicę że koniec, że nie będę cię karmić, nie będę cię ubierać i nie będę dbać o ciebie bo ty bierzesz narkotyki. Musisz najpierw przestać brać, my cię będziemy wspierać, ale ty też musisz podjąć jakąś walkę ze swoim z uzależnieniem. To jest bardzo ważne, żeby rodzice wiedzieli, że oni nie są w stanie tego zrobić za dziecko. Musi sam podjąć decyzję, że to tylko ono może w tym kierunku coś zrobić i cała ta pomoc jaką mogą mu dać polega na tym żeby zmotywować w jakikolwiek sposób do podjęcia decyzji – to nie ma być decyzja rodzica to ma być decyzja tego dziecka.

- Co mówią pacjenci w trakcie leczenia co im pomaga, a co ich hamuje w tym procesie leczenia ?

Refleksja u pacjenta przychodzi niestety dopiero po paru miesiącach terapii. Dzieciak który przychodzi do ośrodka jest jak gdyby „zmuszony” przez rodzinę do leczenia. Generalnie jest w takim buncie, że to wszystko przez rodziców, nie widzi nic dobrego, a przynajmniej nie nazywa tego dobrym tego co się stało w życiu, tylko rodzice na początku są dla niego  przeciwnikami w życiu, kimś kto chce im zabrać coś bardzo ważnego czyli narkotyki - tak to widzą. Zazwyczaj na początku terapii wrogiem numer jeden jest rodzic, szkoła, sądy, to są ludzie z którymi nie warto w ogóle się spotykać, rozmawiać. Dopiero z czasem stopniowo, kiedy się pracuje nad motywacją, nad podjęciem decyzji nad pomysłem zmiany, nad wdrożeniem tej zmiany, dopiero po paru miesiącach pacjent otwiera oczy i mówi że te działania rodziców które wtedy oceniali jako bardzo negatywne, zagrażające i wrogie, że to im było bardzo pomocne, że właściwie im rodzice uratowali życie i wtedy pojawia się dopiero wdzięczność. Tak dopiero około 3-4 miesiąca pojawia się w ogóle poczucie winy, dopiero do człowieka dochodzi co ja tak naprawdę zrobiłem, ile ja złego zrobiłem moim rodzicom. Nie każdy jest w stanie sobie z tym poczuciem winy na tym etapie poradzić. Na początku oni przychodzą w ogóle bez uczuć. Tak ten narkotyk robi, że uczucia są gdzieś całkowicie uśpione – po prostu ich nie ma.

- Czasem rodzice mają ogromne poczucie winy i chcą swoim dzieciom jakby zrekompensować to, że są w ośrodku kupując im dużo słodyczy, ubrania markowe itp.

To jest właśnie to działanie, które podtrzymuje branie narkotyków, bo to jest sygnał dla młodzieży, że nic się nie stało, że właściwie wszystko jest tak jak było, rodzice kochają mnie tak samo, tak samo o mnie dbają itd. To musi być ta granica i to zaufanie stopniowo odbudowane, bo jeśli jest ten powrót taki nagły i rodzice mówią ok. podjąłeś terapię, więc już teraz wszystko wraca do normy i znowu jesteśmy kochającą się rodziną, to jest taki sygnał dla dziecka, że właściwie nic się nie stało i że może wrócić brać narkotyki i jest wszystko ok. Ten powrót do pełni zaufania musi też być stopniowy i w rodzinie. Trzeba brać pod uwagę, że to jest długi proces zdrowienia, że jak już się raz dziecko zdecydowało to tą terapię na pewno skończy, bo to jest początek bardzo trudnej drogi.

Wspieranie jest przez rodziców bardzo ważne, ale nie może być takim momentem ok. to teraz zapominamy o wszystkim i zaczynamy nowe życie. Obecność jest bardzo potrzebna, ale obecność, która wyjaśnia co się stało w naszej rodzinie, czyli rozmowy na ten temat, wspólne poszukiwanie jakie błędy zostały popełnione, albo co zostało przeoczone. Temu służą i te spotkania z terapeutą i terapie rodzinne.
 

Masz 14 – 21 lat twoje życie od dłuższego czasu kręci się wokół narkotyków lub innych środków psychoaktywnych ?
Straciłeś inne zainteresowania i pojawiły się problemy w szkole, konflikty z najbliższymi z tego powodu ?
Nie wiesz jak przestać brać, próbowałeś, ale nie wytrzymujesz dłużej niż kilka dni ?

Chcesz to przerwać ?
Mamy dla ciebie dobrą wiadomość !

Uzależnienie można leczyć – pomożemy ci zerwać z nałogiem,
odnaleźć pasję, poczucie własnej wartości i uwierzyć w siebie !
W ośrodku jest możliwość kontynuowania nauki na poziomie gimnazjum i liceum.
 
Jesteś rodzicem/opiekunem szukasz placówki dla swojego dziecka ?
Pomagamy młodzieży uzależnionej i ich rodzinom oraz bliskim od 1995roku.
W ośrodku pracuje wykwalifikowany zespół specjalistów i instruktorów terapii uzależnień, psychologów, psychoterapeutów.
 
Zadzwoń, umów się na konsultację wstępną, która poprzedza przyjęcie do naszej placówki
tel. (32)286 06 23 wew. 21 lub (32) 387 15 87 wew. 21
w dni powszednie w godzinach 8.00 – 15.30.

Jeśli chcesz możesz nas wesprzeć 1% swojego podatku.
Pobierz bezpłatny program e-pity, rozlicz się online lub wpisz w swoim rozliczeniu nr KRS 0000038254

Program dedykowany z możliwością przekazania 1% dla Fundacji "Dom Nadziei".