Kiedy miałem 19 lat trafiłem do „Domu Nadziei” Opublikowano: 12 maj 2020Mam na imię Marcin, w wieku 19 lat trafiłem do ośrodka „Dom Nadziei”, który jako jedyny zaoferował mi natychmiastowe przyjęcie. Pierwszego dnia pobytu w ośrodku miałem wrażenie, że jestem w innym świecie. Narkomani którzy starali się przestrzegać dość wymagających zasad ośrodka – to dotąd niespotykany wcześniej widok. Od początku starałem się angażować w obowiązki w ośrodku, ponieważ konsekwencje narkomanii w moim życiu dały mi tak w kość, że poszedłem na terapię z własnej woli. Dni, gdy byłem w ośrodku mijały powoli, czasem odwiedzali nas pacjenci którzy ukończyli pełną terapię i wynajmowali mieszkanie w Gliwicach. Ich zdjęcia i wielu innych neofitów wisiały w dużym pomieszczeniu zwanym salą społeczności. Z jednej strony starałem się żyć tu i teraz , z drugiej strony podziwiałem ich i żyłem z pragnieniem, by tak jak oni zakończyć terapię. Praca nad sobą była mi kiedyś czymś obcym, tu natomiast miałem terapeutów, dzięki którym otrzymywałem wiedzę jak się za siebie zabrać, mogłem odkrywać samego siebie i uczyć się trzeźwego życia. Pamiętam wiele wycieczek, wydarzeń gdzie pełniłem jakieś istotne funkcje np. odpowiedzialność za ugotowanie obiadu z kilkoma innymi pacjentami dla reszty czyli może 20 pacjentów, innym razem budowaliśmy altankę itp. Te sytuacje uczyły nowych rzeczy, pozwalały zobaczyć siebie i jeżeli sprawiały trudności których nie potrafiłem przezwyciężyć ( co może się wiązać z chęcią zażycia narkotyku) – mogłem tu nauczyć się z tymi emocjami sobie radzić. Pod koniec terapii podjąłem pracę zawodową, a po pracy wracałem do ośrodka. Gdy skończyłem terapię zamieszkałem w Gliwicach na mieszkaniu z innymi, którzy ukończyli terapię. Nie wracałem do miejsca zamieszkania, bo nie chciałem mieć kontaktu ze środowiskiem, z którego wyszedłem.Skończyłem ASP, a teraz studiuję Elektronikę na Politechnice śląskiej i pracuję. Jestem szczęśliwym mężem i wydobywam z życia to co najpiękniejsze. Marcin Frontczak Napisz komentarzMoże Cię zainteresować Historie neofitów Mateusz neofita!Mamy kolejnego neofitę! Mateusz, wiemy, że ta droga była dla Ciebie naprawdę trudna. Wymagała odwagi, wytrwałości i mierzenia się z rzeczami, które nie zawsze były łatwe. Jesteśmy z Ciebie ogromnie dumni. Życzymy Ci powodzenia! A jak sam Mateusz podsumował swoją terapię? ”W pewnym momencie terapii, jak już wytrzeźwiałem, zdałem sobie sprawę z tego jakie konsekwencje ma branie, że mogę umrzeć. Pielgrzymka do Krakowa Łagiewnik była dla mnie niesamowicie poruszającym przeżyciem, nie tylko duchowym. Zrozumiałem wtedy punkt filozofii: pomagając innym pomagam też sobie. W terapii w Domu Nadziei trzymała mnie chęć nie zaprzepaszczenia wszystkiego co do tej pory osiągnąłem. lis 27 2025 Historie neofitów Ania i jej zakończenie terapiiW piątek 22 sierpnia do grona neofitów dołączyła Ania. 🥳🥰 W trakcie podsumowania swojej terapii w głównej mierze odniosła się do hasła z Filozofii Społeczności ”Tylko tutaj nie muszę być gigantem z marzeń czy karłem z moich strachów”. Ania będąc w terapii zrozumiała, że nie musi być idealna, nie musi być perfekcyjna, nie musi być takim gigantem, tylko może sobie również pozwolić na słabości. Aniu, jesteśmy z Ciebie dumni, gratulujemy i życzymy dobrego trzeźwego życia. sie 25 2025 Historie neofitów Hania, Ola i OskarHania, Ola i Oskar – nowi neofici Domu Nadziei! 🎉💙💚 W piątek świętowaliśmy wyjątkowy moment – Hania, Ola i Oskar zakończyli terapię i dołączyli do grona neofitów naszego ośrodka. 🥳Rok temu każde z nich podjęło trudną, ale odważną decyzję: „Potrzebuję pomocy. Chcę zmienić swoje życie na lepsze – trzeźwe.” My mogliśmy towarzyszyć im na tej drodze.Gratulujemy Wam tego ogromnego sukcesu! Życzymy wytrwałości, siły i wiary w siebie na dalszej drodze życia. Pamiętajcie, że zawsze trzymamy za Was kciuki! gru 16 2024
Mam na imię Marcin, w wieku 19 lat trafiłem do ośrodka „Dom Nadziei”, który jako jedyny zaoferował mi natychmiastowe przyjęcie. Pierwszego dnia pobytu w ośrodku miałem wrażenie, że jestem w innym świecie. Narkomani którzy starali się przestrzegać dość wymagających zasad ośrodka – to dotąd niespotykany wcześniej widok. Od początku starałem się angażować w obowiązki w ośrodku, ponieważ konsekwencje narkomanii w moim życiu dały mi tak w kość, że poszedłem na terapię z własnej woli. Dni, gdy byłem w ośrodku mijały powoli, czasem odwiedzali nas pacjenci którzy ukończyli pełną terapię i wynajmowali mieszkanie w Gliwicach. Ich zdjęcia i wielu innych neofitów wisiały w dużym pomieszczeniu zwanym salą społeczności. Z jednej strony starałem się żyć tu i teraz , z drugiej strony podziwiałem ich i żyłem z pragnieniem, by tak jak oni zakończyć terapię. Praca nad sobą była mi kiedyś czymś obcym, tu natomiast miałem terapeutów, dzięki którym otrzymywałem wiedzę jak się za siebie zabrać, mogłem odkrywać samego siebie i uczyć się trzeźwego życia. Pamiętam wiele wycieczek, wydarzeń gdzie pełniłem jakieś istotne funkcje np. odpowiedzialność za ugotowanie obiadu z kilkoma innymi pacjentami dla reszty czyli może 20 pacjentów, innym razem budowaliśmy altankę itp. Te sytuacje uczyły nowych rzeczy, pozwalały zobaczyć siebie i jeżeli sprawiały trudności których nie potrafiłem przezwyciężyć ( co może się wiązać z chęcią zażycia narkotyku) – mogłem tu nauczyć się z tymi emocjami sobie radzić. Pod koniec terapii podjąłem pracę zawodową, a po pracy wracałem do ośrodka. Gdy skończyłem terapię zamieszkałem w Gliwicach na mieszkaniu z innymi, którzy ukończyli terapię. Nie wracałem do miejsca zamieszkania, bo nie chciałem mieć kontaktu ze środowiskiem, z którego wyszedłem.Skończyłem ASP, a teraz studiuję Elektronikę na Politechnice śląskiej i pracuję. Jestem szczęśliwym mężem i wydobywam z życia to co najpiękniejsze. Marcin Frontczak
Historie neofitów Mateusz neofita!Mamy kolejnego neofitę! Mateusz, wiemy, że ta droga była dla Ciebie naprawdę trudna. Wymagała odwagi, wytrwałości i mierzenia się z rzeczami, które nie zawsze były łatwe. Jesteśmy z Ciebie ogromnie dumni. Życzymy Ci powodzenia! A jak sam Mateusz podsumował swoją terapię? ”W pewnym momencie terapii, jak już wytrzeźwiałem, zdałem sobie sprawę z tego jakie konsekwencje ma branie, że mogę umrzeć. Pielgrzymka do Krakowa Łagiewnik była dla mnie niesamowicie poruszającym przeżyciem, nie tylko duchowym. Zrozumiałem wtedy punkt filozofii: pomagając innym pomagam też sobie. W terapii w Domu Nadziei trzymała mnie chęć nie zaprzepaszczenia wszystkiego co do tej pory osiągnąłem. lis 27 2025
Historie neofitów Ania i jej zakończenie terapiiW piątek 22 sierpnia do grona neofitów dołączyła Ania. 🥳🥰 W trakcie podsumowania swojej terapii w głównej mierze odniosła się do hasła z Filozofii Społeczności ”Tylko tutaj nie muszę być gigantem z marzeń czy karłem z moich strachów”. Ania będąc w terapii zrozumiała, że nie musi być idealna, nie musi być perfekcyjna, nie musi być takim gigantem, tylko może sobie również pozwolić na słabości. Aniu, jesteśmy z Ciebie dumni, gratulujemy i życzymy dobrego trzeźwego życia. sie 25 2025
Historie neofitów Hania, Ola i OskarHania, Ola i Oskar – nowi neofici Domu Nadziei! 🎉💙💚 W piątek świętowaliśmy wyjątkowy moment – Hania, Ola i Oskar zakończyli terapię i dołączyli do grona neofitów naszego ośrodka. 🥳Rok temu każde z nich podjęło trudną, ale odważną decyzję: „Potrzebuję pomocy. Chcę zmienić swoje życie na lepsze – trzeźwe.” My mogliśmy towarzyszyć im na tej drodze.Gratulujemy Wam tego ogromnego sukcesu! Życzymy wytrwałości, siły i wiary w siebie na dalszej drodze życia. Pamiętajcie, że zawsze trzymamy za Was kciuki! gru 16 2024