32 286 06 23

Marta Dydycz – człowiek z żelaza z wizytą w Domu Nadziei

W niedzielę nasza młodzież mogła poznać Martę, która 22.08.2020r zdobyła tytuł IRONMAN dedykując swój start m.in. młodzieży z Domu Nadziei.

Zmierzyła się z 226km dystansem morderczego Triathlonu IRONMAN organizowanego w Borównie niedaleko Bydgoszczy. Dla niewtajemniczonych dystans tego morderczego wyzwania to 3,8km pływania, 180km jazdy na rowerze oraz 42,195km biegania. Większość z nas taki dystans pokonałoby w ciągu może miesiąca – Marcie udało  się to zrobić w 14h i 40 min.

Zapytaliśmy Martę jak zaczęła się jej sportowa pasja.

Kiedyś nie potrafiłam przebiec 600m bez zadyszki. To był mój cel na początek, żeby przebiec bez zatrzymywania się ten dystans. Potem znajomi wyciągnęli mnie na bieg i okazało się, ze przebiegłam 3km. To był początek. Kiedy przebiegłam pierwszy raz półmaraton 21km rozpłakałam się ze szczęścia. Postawiłam sobie kolejny cel – marzenie – chciałam przebiec maraton Warszawski, a to jest 42 km. Nie wiedziałam wtedy nawet jak trenować. Przeczytałam artykuł o Jerzym Górskim triathloniście, który w 1990r zdobył tytuł podwójnego ironmana w Stanach Zjednoczonych, a teraz organizuje wiele zawodów triathlonowych oraz biegów w Polsce. Napisałam do niego i tak zaczęła się nasza znajomość. Wprowadził mnie w triathlonowy świat pomógł w treningach i motywacji. Dołączyłam do grupy, która organizuje zawody. Człowiek który jest bohaterem został moim przyjacielem.

Ciężko było pokonać taką trasę jak IRONMAN w Bydgoszczy?

Byłam tak zmęczona, że ledwo kontaktowałam a z ostatnich dwóch kółek biegu niewiele pamiętam, ale było mnóstwo życzliwych ludzi wokół których nawet nie znałam. Krzyczeli brawo, kibicowali, przytulali się nawet, ktoś podał mi pepsi, pytali na trasie czego potrzebuję, wodę, żel. Ogromnym wsparciem była dla mnie też rodzina i mój chłopak Marcin, który przebiegł ze mną ostatnie okrążenie.

W momencie największego kryzysu, kiedy myślałam już że nie dam rady pomyślałam o Was o młodzieży z Domu Nadziei, którym zadedykowałam ten start, że co ja Wam powiem, że można się poddać przed końcem dystansu? Wiem ile mi daje to bieganie, chciałam żeby świat się dowiedział że istnieje takie miejsce jak DOM NADZIEI. Nie poddałam się i chciałabym abyście Wy też NIGDY SIĘ NIE PODDALI.

Jesteśmy ogromnie wzruszeni. Marta jest narzeczoną naszego terapeuty Marcina. Pokochała naszą młodzież i opowiedziała nam o swojej pasji.

Napisz komentarz

Może Cię zainteresować