Zakończenie terapii Szymona

Wszystko w życiu mi się waliło – myślałem, że nic nie znaczę, do niczego się nie nadaję. Na początku terapii ciągle byłem w depresji, aż przyszedł moment, kiedy przestałem użalać się nad sobą i wtedy zacząłem realizować plan leczenia.
Przyjemnie wspominam obóz letni, bo miałem satysfakcję z tego, że mogłem coś zrobić.
Pielgrzymka była jedną z najprzyjemniejszych doznań.

Odkryłem, że Bóg nie jest tylko wtedy, gdy jest fajnie – jest cały czas.

Wykonywanie różnych funkcji w domu sprawiało mi wiele trudności, czasem nie zaliczałem zadań. Najbardziej podobała mi się funkcja kierownika kuchni i prezesa społeczności, bo wtedy mogłem się wykazać kreatywnością i troską o innych.
W trudnych chwilach pomagały mi rozmowy z terapeutą, kiedy wreszcie poczułem, że jestem ważny, że to, co robię ma sens.
Tu nikt się ode mnie nie odwrócił, nawet wtedy, gdy wychodziły na jaw moje nieuczciwości.
Wszyscy tu walczymy o siebie, mimo iż każdy z nas jest zupełnie inny.

Dziękuję moim rodzicom, że byliście cały czas przy mnie i że ze mnie nie zrezygnowaliście.

Ukończenie terapii jednego z wychowanków to zawsze święto całej „Społeczności Domu Nadziei”.
Gratulujemy Szymonowi i jego terapeutce Monice !!!

Odkryłeś tu w sobie Szymon swój potencjał, znasz swoje mocne i słabe strony, jesteś niezwykle inteligentnym człowiekiem i życzymy Ci, żebyś teraz dbał o siebie tak jak dbałeś tutaj o innych.

Powodzenia!!!

Napisz komentarz

Może Cię zainteresować