32 286 06 23

Ty urządzisz Dom Nadziei! Dom Nadziei - ul. Główna 30 - Gliwice - Łabędy

Jeszcze tylko stoliczek i łóżeczko, szafa i biureczko…Urządzamy Dom Nadziei.

 

oj jak tu pusto! nie mamy mebli 🙁

Żeby “Dom Nadziei” mógł pomagać młodzieży potrzebujemy wyposażenia


Remont i modernizacja budynków dobiega powoli końca. To jest spełnienie naszych marzeń o większym domu w którym będziemy mogli pomagać więcej i więcej młodych ludzi będzie mogło znaleźć wsparcie i właściwą drogę w swoim życiu. Tutaj będziemy mogli rozwinąć działalność również poprzez poradnię zdrowia psychicznego na miejscu oraz hostel dla młodzieży, która kończy terapię i podejmuje pracę. Więcej o remoncie i postępie prac przeczytacie tutaj.

TUTAJ BĘDZIE SIĘ DZIAŁO WIELE DOBRA! Sytuacja na chwilę obecną jednak jest bardzo trudna, bo nie mamy pieniędzy na wyposażenie, a meble w takiej placówce muszą spełniać standardy dla placówek terapeutycznych. Stąd wielka prośba do Was ! POMÓŻCIE URZĄDZIĆ NOWY DOM NADZIEI!

TY TU URZĄDZISZ!

zostań Darczyńcą


 

Pokaż światu, że Ty też pomagasz!

Dlaczego to takie wyjątkowe? Bo marzymy abyś to Ty urządził razem z nami Dom Nadziei. Zobaczył realne efekty swojego wsparcia i czuł się dobrze z tym, że nas wspierasz. Bo najważniejsza jest świadomość, że inwestując w dobro faktycznie masz wpływ na rzeczywistość. Chcemy by wszyscy czuli się tu jak w domu – nie tylko nasi wychowankowie, ale i pracownicy, wolontariusze i Ty, kiedy nas odwiedzisz i wszyscy darczyńcy. Twoja pomoc zmienia życie wielu pogubionych ludzi na lepsze i piękniejsze.

200 000 zł

tyle wynosi wstępny kosztorys wyposażenia ośrodka


Stoliki, ławki, biurka, łóżka, szafy, regały, fotele, krzesła, całe wyposażenie kuchni, która musi spełniać wszystkie wymagania sanitarne, stoły i krzesła do jadalni, wyposażenie poradni, sal terapeutycznych, biura. Staramy się znaleźć jak najtańsze oferty, które spełniają wymagania dla mebli w placówkach użyteczności publicznej i będziemy zamawiać etapami.

Najpierw chcemy wyposażyć pokoje wychowanków, żeby nie musieli zamieszkać w pustych ścianach i zebrać kwotę, która pozwoli na zakup łóżek.

Jedno łóżko to około 800 zł x 30 szt i mamy kwotę 24 000 zł
Tyle potrzebujemy żeby zakupić łóżka do pokoi wychowanków.

Każdego roku pomagamy ponad 600 ludziom

"Uważam, że pobyt mojego syna w ośrodku uratował mu życie, które niewątpliwie mógł stracić biorąc narkotyki."

Aleksandra mama podopiecznego z 2015 r. pacjentka poradni do 2016 r.

"Dom Nadziei jest miejscem, w którym tak jakby zacząłem widzieć, zacząłem na prawdę żyć, cieszyć się z relacji."

Martin neofita z 2015 roku

Dom Nadziei, to nie tylko budynek, to przede wszystkim stan mojego ducha. Harmonia, spokój, myśl o bezpieczeństwie mojego dziecka.

Elżbieta matka neofity, który ukończył terapię w 2011 roku

Sześć lat temu trafiłem do Domu Nadziei. Nie sądziłem, że to coś zmieni. Jednak ośrodek otworzył mi oczy, wybudził z amoku.

Mariusz pacjent ośrodka w 2005 roku

Mogę śmiało powiedzieć, że właśnie to miejsce wraz z kadrą terapeutyczną uratowało moje życie przed tragiczną śmiercią do jakiej prowadzi uzależnienie od amfetaminy.

Mateusz pacjent ośrodka w latach 2000-2001

NIGDY NIE STRACILIŚMY NADZIEI NA NOWY DOM

Liczymy na to, że zechcesz z nami go urządzić


Dzięki Twojemu wsparciu wielu pogubionych młodych ludzi będzie miało szansę zmienić swoje życie i leczyć się w godnych warunkach.

Potrzebna kwota na zakup wyposażenia ośrodka
Masz siłę zmieniać świat! Do tej pory zebraliśmy na wyposażenie wraz z kwotą zebraną na zakup łóżek 27.04.2021
Żeby zakupić łóżka do pokoi wychowanków potrzeba
Masz siłę zmieniać świat! do tej pory zebraliśmy na łóżka: 27.04.2021 godz. 14:00

Skontaktuj się z nami i dowiedz się więcej

ks. Bogdan Peć MSF

  • E:
  • T: 32 286 06 23

NEWSLETTER

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną na wskazany przeze mnie adres email informacji od Fundacji "Dom Nadziei"

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych określonych w Polityce prywatności serwisu domnadziei.pl

 

Aleksandra mama podopiecznego z 2015 r. pacjentka poradni do 2016 r.

Mój syn był w ośrodku 8 m-cy, ale praca terapeutów i czas który spędził w Domu Nadziei owocuje do dziś . To czego doświadczyliśmy w tym miejscu jest bezcenne, bo czy można wycenić życie dziecka ? Uważam, że pobyt mojego syna w ośrodku uratował mu życie, które niewątpliwie mógł stracić biorąc narkotyki.

Kiedy szukaliśmy ośrodka w którym mógłby podjąć terapię i przeczytałam – katolicki ośrodek to pomyślałam, że ktoś będzie oceniał czy jesteśmy dobrymi katolikami. Nikt tutaj nie oceniał mojego życia.
Jedynym warunkiem była nasza dobrowolna chęć do zmiany, bo nie tylko leczył się mój syn, ale również ja. Gdy dziecko bierze narkotyki choruje cała rodzina. Spotkałam tu bardzo dobrych terapeutów, którzy czasem jednym zdaniem potrafili zmienić mój błędny tok postrzegania rzeczywistości. Do tej pory myślałam, że jak wszystko za syna załatwię i wyciągnę z kłopotów to mu pomagam, a to wręcz odwrotnie. Pomagałam mu w ten sposób uniknąć konsekwencji tego co robił. Syn z kolei potrzebował uwierzyć w to, że sam potrafi podejmować właściwe decyzje i radzić sobie w życiu.

Nikt tutaj nie oceniał mojego życia.

W Domu Nadziei panuje szczególna atmosfera – to nie tylko życzliwość i zrozumienie, ale czuje się tutaj działanie „siły wyższej”…może to dzięki Kaplicy, która znajduje się wewnątrz budynku, a może to właśnie wyjątkowy zespół terapeutów tworzy ten klimat. Mówiąc niekonwencjonalnie – przyłożyli mi takim dobrem, że do dziś mnie trzyma. Szczególnie jestem wdzięczna mojemu terapeucie z poradni – Łukaszowi Herduś, że pomógł mi odnaleźć drogę którą nadal podążam. To nie jest tak, że teraz w życiu mam tylko pięknie i cudownie, kłopoty i problemy też się pojawiają, ale teraz potrafię sobie z nimi już inaczej radzić.

Martin neofita z 2015 roku

Dom Nadziei jest miejscem, w którym tak jakby zacząłem widzieć, zacząłem na prawdę żyć, cieszyć się z relacji. Przede wszystkim pokazało mi, że mogę żyć normalnie bez narkotyków – cieszyć się z tego, co robię i kim jestem. Docenić siebie i ludzi wokół mnie. Zrozumieć, że tak naprawdę Ci ludzie są najważniejsi i relacje z nimi warto pielęgnować. Dom Nadziei jest niesamowitym miejscem, w którym doświadczyłem mnóstwa ciepła, bliskości jak i również nabyłem sporo zdolności przydatnych w codziennym życiu jak np. gotowanie. Było tez sporo przykrości. Pokonałem trudności i wiele razy było mi ciężko, tego nie da się opisać. Włożyłem ogromną pracę i przezwyciężyłem swoje słabości. Ośrodek to bardzo specyficzne miejsce 🙂 Teraz podejmuje sam decyzje o swoim życiu. To w jakim miejscu stoję i to, że cieszę się z życia na trzeźwo, zawdzięczam DOMU – DOMU NADZIEI!:).

Elżbieta matka neofity, który ukończył terapię w 2011 roku

Jestem matką 19 letniego Adama. Mój syn kilka miesięcy temu zakończył leczenie w Katolickim Ośrodku „Dom Nadziei” w Bytomiu. Dom Nadziei, to nie tylko budynek, to przede wszystkim stan mojego ducha. Harmonia, spokój, myśl o bezpieczeństwie mojego dziecka. Wszystko to, co pozytywnie się kojarzy z domem rodzinnym. Tym fizycznym i tym wewnętrznym, będącym w sercu. No i nadzieja że syn wyjdzie na prostą, że stanie się lepszym człowiekiem, że sobie poradzi w trudnym dorosłym życiu, a przeszkody pojawiające się w przyszłości bez problemu przeskoczy, a może ich nawet nie zauważy, bo przecież rósł w duchu przez cały czas terapii.
Wszystko co wynoszę z ośrodka i z czym będzie mi się kojarzył Dom Nadziei, jest jak z prawdziwego domu. Łzy, rozpacz, dramat dzieci i rodzin, ale też radość, spokój i myśl o tym, że każdy kto przejdzie przez tę terapię będzie miał przed sobą szczęśliwe jutro. Dziękuję Bogu i wspaniałym terapeutom za ofiarowanie synowi i całej rodzinie DRUGIEGO ŻYCIA

Mariusz pacjent ośrodka w 2005 roku

Sześć lat temu trafiłem do Domu Nadziei. Nie sądziłem, że to coś zmieni. Jednak ośrodek otworzył mi oczy, wybudził z amoku. Szybko zobaczyłem, że nie tylko ja mam problem i nie jestem z tym sam. Ośrodek nauczył mnie ciężkiej pracy nad sobą i zdrowych kontaktów z ludźmi oraz wiary we własne siły i naprawiania własnych błędów. Zobaczyłem wiele wspaniałych miejsc, takich jak: Rzym, gdzie odwiedziłem grób Jana Pawła II, byłem na obozie żeglarskim na Mazurach, na spływie kajakami Czarną Hańczą oraz Wdą, poszedłem na pielgrzymkę do Częstochowy, a na Krakowskich błoniach widziałem Papieża Benedykta XVI. To w ośrodku zacząłem trenować Capoerię oraz nauczyłem się jeździć na snowboardzie. Po terapii musiałem zacząć wszystko od nowa, ale dzięki niej byłem na to gotowy, terapia rodzin naprawiła moje relacje z rodzicami i dzięki temu miałem od nich ogromne wsparcie. Dziś po tych 6 latach założyłem już własną rodzinę, mam wspaniałą córeczkę i równie cudowną dziewczynę. Potrafię o nie zadbać i wiem, że będę dobrą głową rodziny.[…] To wszystko dzięki Fundacji „Dom Nadziei”, ciężkiej pracy terapeutów oraz pomocy społeczności. Ośrodek uratował mi życie i bardzo się cieszę, że robi to dla ludzi nadal i to z coraz większym zapałem. Nie zapomnę o was i dziękuję wam kochani !!!

Mateusz pacjent ośrodka w latach 2000-2001

O ośrodku “Dom Nadziei” mógłbym mówić wiele, ale skupie się na najważniejszych według mnie rzeczach. I choć nie ukończyłem terapii, pobyt w ośrodku był najważniejszym wydarzeniem w moim życiu. Mogę śmało powiedzieć, że własnie to miejsce wraz z kadrą terapeutyczną uratowało moje życie przed tragiczną śmiercią do jakiej prowadzi uzależnienie od amfetaminy. Ogromna wiedza o uzależnieniach i jej mechanizmach jaką tam uzyskałem, pozwoliła mi wybrnąć z aktywnego uzależnienia później, już po mojej ucieczce z ośrodka. Do dziś dziękuję Bożej Opatrzności za opiekę i to, że trafiłem właśnie do takiego ośrodka. […] Z zawodu jestem masażystą, ale marzą mi się studia, myślę o filozofii albo antropologii kultury. Czas pokaże. Uprawiam również sport, ale tak bardziej w zaciszu domowym dla siebie, ale co najważniejsze dzisiaj jestem trzeźwy i nie biorę narkotyków!